Woda pod lupą w Piasecznie. Dr Szklarek ostrzega przed rosnącym kryzysem
Czy zabraknie nam wody? Podczas debaty w Piasecznie dr Sebastian Szklarek zwrócił uwagę, że zagrożenie nie jest już abstrakcyjną prognozą, lecz realnym problemem, który w coraz większym stopniu dotyka także lokalne społeczności. Spotkanie odbyło się 18 czerwca 2026 roku w CEM Piaseczno.
Woda staje się polem konfliktu
Ekspert przypomniał, że jeszcze niedawno ostrzeżenia o „wojnach o wodę” kojarzono głównie z literaturą i futurystycznymi scenariuszami. Dziś spory o zasoby wodne są już widoczne w różnych częściach świata, zarówno na poziomie państw, jak i pojedynczych regionów. Wskazywane przykłady obejmują napięcia wokół Nilu między Etiopią a Egiptem oraz wokół rzeki Kolorado w Stanach Zjednoczonych.
Problemy przybierają też bardziej bezpośrednią formę: podczas susz dochodzi do kradzieży beczkowozów z wodą, a w Polsce pojawia się zjawisko nielegalnego poboru z hydrantów. Coraz częściej mówi się również o tzw. „Dniu Zero”, czyli momencie, w którym w dużych miastach woda może przestać płynąć z kranów.
„Jeżeli zmianę klimatu porównamy do rekina, to problemy związane z wodą są jego zęby”
dr Sebastian Szklarek
Polska bez wielkich rzek z zagranicy
Jednym z tematów debaty był bilans wodny Polski. Jak podkreślono, 97% krajowych zasobów wodnych pochodzi z opadów, a nie z dopływu dużych rzek zza granicy. To oznacza, że kraj jest wyjątkowo zależny od lokalnych warunków pogodowych i sposobu magazynowania wody w krajobrazie.
Dr Szklarek zwrócił też uwagę na skalę strat. Około 70% wody „ucieka” przez parowanie i ewapotranspirację, a wyższe temperatury dodatkowo pogłębiają ten problem. Naukowiec mówił również o zaniku stabilnych opadów zimowych i przytoczył dane ze stacji Warszawa-Okęcie, pokazujące spadek grubości pokrywy śnieżnej w ostatnich dekadach. To ważne, bo śnieg przez dłuższy czas zasila glebę i rzeki, a dziś topnieje zbyt szybko.
Beton, rolnictwo i wysychające rzeki
W ocenie prelegenta kryzys wodny nie wynika wyłącznie ze zmian klimatu. Dużą rolę odgrywa także działalność człowieka: betonowanie miast, tworzenie miejskich wysp ciepła, likwidacja zadrzewień śródpolnych, monokultury oraz prostowanie rzek. Wszystko to osłabia naturalną retencję, czyli zdolność środowiska do zatrzymywania wody.
Skutki są paradoksalne. Krótkotrwały, gwałtowny deszcz potrafi przeciążyć kanalizację i wywołać lokalne podtopienia, po czym ta sama woda bardzo szybko odpływa i nie zostaje tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Dr Szklarek podkreślił, że ratunkiem są tereny zielone i ochrona naturalnej retencji krajobrazowej, bo działają jak gąbka: pochłaniają nadmiar i oddają go później.
Wody podziemne i napięcia w gminach
Drugim ważnym wątkiem były wody podziemne. Według przywołanych badań aż 70% wody w polskich rzekach pochodzi z zasilania przez płytkie warstwy wodonośne. Jeśli są one nadmiernie eksploatowane przez rolnictwo i odbiorców komunalnych, poziom wód spada, a rzeki zaczynają wysychać. Właśnie dlatego obserwowane są rekordowo niskie stany wód na Wiśle i innych ciekach.
Prelegent zaznaczył też, że sięganie po głębsze zasoby nie rozwiązuje problemu, ponieważ odnawiają się one bardzo wolno. Wskazał przy tym, że w najstarszych łódzkich ujęciach woda pamięta deszcze sprzed 11 tysięcy lat. To pokazuje, jak ograniczonym i wrażliwym zasobem dysponujemy.
W czasie letnich upałów wiele polskich gmin wprowadza apele lub zakazy podlewania ogrodów wodą z sieci komunalnej. To rodzi konflikty między mieszkańcami, zwłaszcza tam, gdzie jedni mają dostęp do wody bez przerw, a inni wieczorami zmagają się ze spadkiem ciśnienia. Jednym z rozwiązań omawianych przez dr. Szklarka są progresywne taryfy za wodę, stosowane w części krajów UE, ale w Polsce żadna gmina nie wdrożyła ich jeszcze w praktyce.
Debata w Piasecznie pokazała, że problem wody nie jest odległy ani teoretyczny. To kwestia, która bezpośrednio dotyka mieszkańców miast i gmin, bo wpływa na podlewanie ogrodów, stan rzek, bezpieczeństwo przeciwpowodziowe oraz codzienne funkcjonowanie sieci wodociągowych. W lokalnej skali oznacza to konieczność lepszego planowania przestrzennego, zatrzymywania deszczówki i ochrony zieleni, zanim niedobory zaczną być odczuwane jeszcze mocniej.
Co dalej?
Wnioski z wystąpienia dr. Sebastiana Szklarka są jednoznaczne: woda jest zasobem skończonym, a bez zmiany podejścia do retencji, urbanistyki i codziennego zużycia lokalne kryzysy będą się nasilać. Spotkanie w CEM Piaseczno miało więc nie tylko charakter edukacyjny, ale też ostrzegawczy - pokazało, że decyzje podejmowane dziś zadecydują o tym, jak bezpieczne będą nasze zasoby w przyszłości.
Informacje przekazał CEM Piaseczno.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!